9. Transparent

#Pojęcia

9.6 Propaganda wizualna


#

Przed drugą wojną światową słowo propaganda miało wydźwięk neutralny. Amerykański intelektualista i działacz społeczny, ojciec panafrykanizmu, W.E.B. Du Bois pisał w 1926 roku: „Przeto cała sztuka jest propagandą i zawsze nią być powinna, wbrew ujadaniu purystów. (…) W nosie mam jakąkolwiek sztukę, której nie można użyć dla propagandy”. Zgodnie z tą koncepcją każdy przedmiot, gest, działanie mieszczące się w szeroko pojętej definicji sztuki, może mieć potencjał „propagujący”. Można przez to rozumieć perswazyjną moc sztuki, jej zdolność do uruchomienia procesu zmiany czy też skłonienia kogoś ku czemuś. Działania propagandowe podejmowane w obu XX-wiecznych totalitaryzmach sprawiły, że propaganda nabrała jednoznacznie pejoratywnego zabarwienia: jako używanie scentralizowanych i zmonopolizowanych kanałów komunikacji (w tym sztuki i jej instytucji) do osiągania celów politycznych. Współczesne aktywistki/aktywiści i zaangażowane artystki/artyści próbują słowo to – i praktykę – odzyskać i stosować do nazywania swoich działań. Pragnienie wpływu na rzeczywistość jest tak przemożne, że dla politycznego skutku artystki i artyści gotowi są zrzec się nawet artystycznego immunitetu. Ze sztuki można uczynić groźną, obosieczną broń. Wiedzą o tym także skrajnie prawicowi twórcy, którzy używają strategii przechwycenia, kolażu i adbustingu (akcji wymierzonych w reklamy). Tych samych strategii używają często twórcy o poglądach lewicowych, czyniąc sztukę sposobem na działania w imieniu słabszych: ludzi i nieludzi.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.